Jedna koza w domu mniej...a może raczej "na głowie". Przed chwilą wyszłam z obrony dyplomowej, czekam na wyniki. Ale niespodzianek nie będzie. Pomysł "doskonalenia" był może i nienajgorszy, ale cieszę się, ze już mam to za sobą.
Czy teraz będę miała więcej czasu?? Jasne :)
Zima sie kończy, nie śpię już na materacu tylko na łóżku, a w środę lecę do Londynu... W międzyczasie tak zwanym tylko raport z ruchu turystycznego skończyć i mogą być święta :)
... najpiękniejsze w całym roczku, idą święta. idą święta...
Choć dla nas, chyba przyfrunęły, przyskakały, olbrzymimi susami. Jeszcze "wczoraj" martwiłam się jak damy sobie radę w zapracowanym listopadzie. A tymczasem ledwo się obejrzeliśmy a już połowa grudnia minęła.
I urodziny Jasia, i choinka stoi w salonie, dom pachnie rybą po grecku i pieczenią.... no nie, to nie na wigilię, przynajmniej nie tę właściwą. Goście będą... zapachnie świętami, takie preludium.
Zaglądałam dziś do statystyk, przypomniałam sobie, że ten blog coś takiego posiada, czym ekscytowałam się, gdy go zakładałam.. Teraz ciekawa byłam, czy stali czytelnicy choć raz na "ruski miesiac" zaglądają.... a nóż widelec jednak jakieś wieści z Piernikowa się pojawią... No, oczywiście nie mam pewności czy Francja i Suwałki to Osoby Które Mam Na Myśli... ale pewnie tak :)
Takie Świąteczne wyrzuty sumienia, że nie dzwonię, nie piszę.. ale pamiętam, jak zawsze.. :)
Wszystkim którzy wędrując po wirtualnym świecie zaglądają tu czasem, albo zajrzeli tylko ten raz jedyny...
wesołych świąt życzę, spokoju i odpoczynku, dystansu do siebie i świata, dobrych i mądrych ludzi wokół, radości wewnętrznej i zdrowia.
I do siego roku, kochani!!
Agnieszka z Antkiem, Jasiem i Tomem
Mój jakże przydatny system "wypierania" trzy lata temu dość skutecznie obronił mnie przed obłędem. Teraz mogę to sobie śmiało powiedzieć patrząc na łobuzującego, uśmiechniętego i zupełnie normalnie rozwijającego się trzylatka. Prawie trzy lata temu, nie byłam w stanie myślec o tym jaki będzie Jas za 6 miesięcy, czy rok. W takich momentach życie chwilą jest rozwiązaniem. Tym bardziej jeśli ma się ZADANIE do wykonania... nawet jeśli polega ono tylko (albo aż) na .... produkcji mleka... ha, ha. ciekawie to musi brzmieć dla osób, które nie znają historii sprzed trzech lat... streszczać nie będę...
A Jaś, uparty i sprytny trzylatek. Wygadany, przekorny, "walczący", nawet wtedy, gdy nie ma o co walczyć. Zawsze ma swoje zdanie, z reguły i z definicji różne niż zdanie mamy, taty, brata czy babci. Jak chce - przesłodki i przetulaśny. Jak nie chce... potrafi popchnąć, dotknąć (walnąć)... nie ze złośliwości bynajmniej... z nadmiaru energii, z chęci zwrócenia uwagi na siebie.
Jaś w odróżnieniu od Antka nie afiszuje się z tym co umie. Nie wyrywa się do czytania literek, mówienia wierszyków... ale bez kłopotu wpada w słowo Antkowi śiewajacemu po angielsku. Panie w przedszkolu nie zapisują nam na kartkach kwestii z przedstawienia do pwtórek w domu, bo "Jaś juz wszystko umie". Kiedy się czegokolwiek uczy skoro nie poświęca temu choćby grama uwagi.. nie mam pojęcia.
Jednego z pewnością jednak nie przyswoił - kolorów. Bez zwiazku z rzeczywistością są opisy Jasia, nazwy kolorów zna, ale się do nich nie przywiązuje...
Moje trzyletnie szczęście :D